Środowiska LGBT walczą z feminizmem? Burza po występie kanadyjskiej feministki

Kanadyjska pisarka oraz feministka niedawno wystąpiła w Bibliotece Publicznej w Toronto. Placówka nie ugięła się pod naciskami środowisk LGBT, które nie chciały dopuścić do spotkania z niewygodną w ich oczach autorką. Mimo gróźb i protestów, w gmachu organizacji odbyło się spotkanie z Megan Murphy. W trakcie wykładu pod budynkiem biblioteki zebrały się setki protestujących - wszystko za sprawą niepoprawnych ideologicznie poglądów pisarki.

Protestujący - silnie związani ze środowiskami LGBT - bojkotowali twórczość Murphy, ponieważ w ich opinii jest osobą „antytranspłciową”. Według skrajnych lewicowców, kobietę uosobić można z "wrogiem ludzi o tożsamości płciowej innej, niż wskazuje ich wygląd fizyczny". Powód? Kobieta opowiedziała się przeciwko projektowi ustawy o prawach osób transpłciowych do swobodnej ekspresji tożsamości.

Pisarka zauważyła, iż dokument może naruszać prawa kobiet poprzez niszczenie „bezpiecznych przestrzeni” dedykowanych właśnie dla nich. Murphy chciała, aby miejsca takie jak więzienia dla kobiet, publiczne toalety, a także schroniska i szatnie były bezpieczne i komfortowe dla przedstawicielek płci żeńskiej. W rozmowie z BBC Kanadyjka stwierdziła, że „według trans- aktywistów nie można ograniczyć mężczyźnie dostępu do tych miejsc, jeśli twierdzi on, że czuje się kobietą”, co jest według Murphy zjawiskiem niepokojącym i niebezpiecznym. Feministka zarzuciła przedstawicielom LGBT, że w seksistowski sposób ignorują oni kobiety i dziewczęta oraz ich prawa, o które walczyły latami.

Osoby zarządzające biblioteką broniły swojej decyzji o organizacji występu Murphy, argumentując ją „ochroną wolności słowa”. Władze nie zgadzają się ze stwierdzeniem, że wydarzenie „promowało dyskryminację, pogardę lub nienawiść do jakiejkolwiek osoby, lub grupy”. W związku z tym nie mieli powodu do wypowiedzenia najmu organizatorom spotkania z pisarką. Szczególnie, że wydarzenie przyciągnęło rzeszę zainteresowanych, a bilety wyprzedały się na pniu.

Do sporu włączył się nawet burmistrz Toronto, John Tory, który był rozczarowany decyzją władz biblioteki i nazwał ją „zdradą”. Urzędnik miejski zagroził nawet placówce, iż od tej pory relacje pomiędzy nią a biurem burmistrza będą napięte. W oficjalnym oświadczeniu uznał też, że poglądy głoszone przez Murphy są „zaprzeczeniem życia, doświadczeń i tożsamości osób trans”. W Internecie rozpowszechniono również petycję bojkotującą występy kontrowersyjnej pisarki, pod którą podpisało się 8 000 osób.

Podobne spotkanie z Murphy zorganizowano w bibliotece w Vancouver. Wydarzenie to przyciągnęło zarówno zwolenników, jak i przeciwników poglądów pisarki. W związku z jej wypowiedziami również ta placówka została ukarana i nie mogła wziąć udziału w dorocznej miejskiej paradzie.

Autorka nieprzychylnych dla transpłciowców treści została zablokowana na Twitterze. Jej konto jest obecnie niedostępne, ponieważ stwierdziła publicznie, iż „mężczyźni nie są kobietami”. Pisarka podjęła już kroki prawne w celu zaskarżenia właścicieli portalu.

(źródło)

Czytaj więcej

Dodaj komentarz

5-2 =

Opinie użytkowników

Ac 05.11.2019 Świat wariuje. Chyba z powodu braku prawdziwych problemów te zryte łby zajmują się takimi rzeczami. No i wolnośc słowa :D.. pffff. Napiszesz co nie jest zgodne z lewactwem i ban. Piękna wolność słowa