Piekło Polaka w Emiratach! Oto, w jakich warunkach go przetrzymywano...

Wczoraj pisaliśmy o losach Artura Ligęski, skazanego na dożywocie w ZEA. Okazuje się, że przez wiele miesięcy mężczyzna przetrzymywany był w nieludzkich warunkach oraz nakłaniano go do przejścia na islam. 

Kim jest Artur Ligęska?

Mężczyzna pochodzi z Ropczyc, ale w ostatnim czasie mieszkał w Dębicy. Ukończył kierunek Business of fitness w National Fitness Business Alliance w Stanach Zjednoczonych. W Polsce znany jest jako twórca wielu klubów fitness.

Tak w rozmowie z Wyborczą mówi o nim Krystian Herba, znajomy Artura, a także rzeszowski specjalista trialu rowerowego: "Zajmował się m.in. organizowaniem nowoczesnych klubów fitness. Inwestorzy, którzy zamierzali otwierać takie kluby, bardzo chętnie go zatrudniali. Organizował wszystko: od zakupu sprzętu po zatrudnienie kadry. [...] Organizował m.in. jeden z większych klubów fitness w Rzeszowie i kluby w kilku miastach na Podkarpaciu. Jest trenerem personalnym".

Dlaczego zdecydował się w październiku 2017 roku wyjechać do Dubaju? Jak szczerze przyznał, w Polsce "zawaliło mu się życie: zdrowie, związek, brutalne odebrano mu firmę, próbowano niszczyć jego i dorobek". W Emiratach miał zacząć wszystko od nowa. 

Jak doszło do skazania? Artur w swoim ostatnim nagraniu mówi, że 3 stycznia w Abu Zabi został wezwany przez sąd.

Usłyszał zarzut posiadania i zażywania metamfetaminy. Jak oznajmił Artur,  nie przedstawiono ani dowodów, ani świadków, nie stwierdzono również obecności narkotyków w jego organizmie.

W pierwszym video, z 16 listopada 2018 roku, opowiedział w jakich warunkach go przetrzymywano oraz o okolicznościach zatrzymania: "Wracając z fitness klubu zostałem zaaresztowany pod zarzutem związku z narkotykami. Dobrowolnie poddałem się testom. Na ich wynik czekałem ponad trzy tygodnie. Testy nie wykazały obecności narkotyków w organizmie. [...] Od pierwszego dnia aresztu odmawiane mi są ważne dla mojego zdrowia leki. Rozprawy w sądzie nie odbywają się pomimo planowanych terminów". Mężczyzna dodał, że za jego aresztowaniem prawdopodobnie stoi "ważna osoba trzecia". 

Relacjonuje również, że przetrzymywano go w izolatce w więzieniu na pustyni, "bez łóżka, bez materaca, bez prysznica, odizolowany całkowicie od świata". Dwukrotnie próbowano nakłonić go do przejścia na islam, oferując pomoc przy wyjściu z więzienia, jednak mężczyzna nie wyrzekł się Jezusa.  

Czytaj więcej

Dodaj komentarz

6-2 =

Opinie użytkowników

Filip 10.02.2019 I gdzie prostak ma więcej do gadania . Chodzi o Rodaka Iwonko zaje..ana nieważne kim był a że jest u Arabów nasz obywatel . Ty synusia tez byś tak skomentowała ? A zapomniałem że prostaki myślą tylko że to innych krzywda , a ich ni dosięgnie .
Iwona 07.02.2019 Jaki biedny, niewinny człowiek...Najpierw z "niewinności", ktoś całkiem niesłusznie uprzykrzał mu życie w Polsce, więc musiał uciekać do emiratów arabskich. Niestety tam też (oczywiście zupełnie niewinnie i przypadkowo) ktoś mu niszczy życie. A co do warunków i sądów - to emiraty nie poje..na europa gdzie bandzior ma więcej praw niż ofiara - tam więzienie to więzienie a nie hotel 4 gwiazdkowy!
ahmen ahmen ahmen 06.02.2019 pruszków, wołomin to nie były mafie, polska mafia jest jedna i siedzi w rządzie.