Kim są Kurdowie i dlaczego Turcja tak ich nienawidzi? Wszystko co musisz wiedzieć o konflikcie na Bliskim Wschodzie

Kurdowie to prawie 35-milionowa nacja zamieszkująca górzyste tereny, okalające granice Turcji, Iraku, Syrii, Iranu i Armenii. Są przedstawicielami czwartej co do liczebności grupy etnicznej na Bliskim Wschodzie. Nigdy jednak nie uzyskali możliwości stworzenia odrębnego i suwerennego państwa.

Kurdowie mieli ogromny wkład w walkę z Państwem Islamskim, jednak teraz znajdują sami znajdują się w zagrożeniu. Kim tak naprawdę są Kurdowie? Dlaczego są dyskryminowani? I z jakiego powodu włożyli taki trud w walkę z Państwem Islamskim? Odpowiemy w poniższym tekście.

Skąd wzięli się Kurdowie?

To rdzenni mieszkańcy Mezopotamii i dzisiejszej południowo- wschodniej Turcji, północno-wschodniej Syrii, Iraku, części Iranu oraz Armenii. Rozsiani na terenach Bliskiego Wschodu tworzą odrębną społeczność, bardzo przywiązaną do tradycji i tożsamości etnicznej. Mimo iż wyznają różne religie (dominują wśród nich sunniccy muzułmanie), to zjednoczeni są przez język oraz kulturę.

Dlaczego nie mają własnego państwa?

Choć na początku XX wieku istniała szansa na to, że na mapach zaistnieje Kurdystan, nadzieje jego potencjalnych obywateli zostały zdeptane. Traktat z Lozanny, który wyznaczył granice obecnego państwa tureckiego, nie przewidywał miejsca na mapie dla państwa Kurdów. Dlatego właśnie ludzie należący do tej mniejszości etnicznej nadal pozostają przedstawicielami mniejszości pod władaniem wyżej wymienionych państw. Wszelkie ich działania o charakterze niepodległościowym były krwawo tłumione. Pomimo to Kurdowie są bardzo dumni ze swojej przynależności etnicznej i stale pielęgnują w sercach miłość do kultywowanych przez lata obyczajów.

Dlaczego podjęli walkę z ISIS?

Kiedy w 2013 roku stało się jasne, że konflikt z rosnącym Państwem Islamskim jest nieunikniony, Kurdowie postanowili bronić swoich największych enklaw, zlokalizowanych w północnej Syrii. Pomimo że od setek lat byli grupą spychaną na margines, pragnęli bronić swoich rodzin, domów i dobytków oraz jazydzkich sąsiadów przed krwiożerczymi mackami ISIS. W walki na terenie Syrii włączyły się Ludowe Jednostki Ochrony, czyli ochotnicy zrzeszeni w zbrojnych skrzydle Partii Syryjsko- Kurdyjskiej Unii Demokratycznej. Gdy rok później jarzmo kalifatu rozpościerać zaczęło się w Iraku, kurdyjscy żołnierze stanowili coś na kształt mięsa armatniego, które władze tego kraju kierowało w najbardziej newralgiczne punkty, opuszczone przez armię iracką w związku z ogromnym zagrożeniem.

Mimo to, dopóki tylko starczało im sił, Peszemeria (czyli kurdyjskie oddziały zbrojne w Iraku) z zawziętością i odwagą stawiali czoła bezwzględnym terrorystom. Dopóki byli potrzebni w pierwszych szeregach walk, to wspierało ich USA. Jak w tej sytuacji zachowała się Turcja? Nie brakuje głosów, że umyła ręce, pozwalając tylko przedostać się obywatelom swojego kraju należącym do mniejszości kurdyjskiej na tereny walk z ISIS. Mimo porażek, w styczniu 2015 roku dzielnym bezpaństwowcom udało się wyzwolić Kobane spod panowania ISIS. W walce zginęło wtedy prawie 2000 Kurdów. Od tamtej pory nabrali sił w żagle i skutecznie wypędzali bojowników Państwa Islamskiego z terenów Syrii, zdobywając kontrolę nad bardzo rozległymi terenami na granicy z Turcją. W 2017 roku odbili Raggę, potem ruszyli na pomoc do ostatniej i najistotniejszej w tamtym momencie twierdzy ISIS w Deir al.- Zour. W marcu 2019 roku Kurdowie znacznie przyczynili się do ostatecznego upadku ISIS. Jednak do tej pory otwarcie twierdzą, że nie udało im się stłamsić wszystkich komórek ISIS pozostających w ukryciu. Po pozornym zwycięstwie siły kurdyjskie zostały pozostawione same sobie z tysiącami podejrzanych o wspieranie ISIS jeńcami, a także kobietami i dziećmi wysiedlonymi z terenów walk, ponieważ większość państw odmówiła repatriacji tychże ludzi.

Teraz, kiedy wojska amerykańskie podjęły decyzję o wycofaniu swoich sił zbrojnych z terenów graniczących z Turcją, Kurdowie znaleźli się w poważnym niebezpieczeństwie. Tureckie władze mają zamiar wyeliminować ich pod płaszczykiem stworzenia „strefy bezpieczeństwa” wzdłuż granicy turecko-syryjskiej.

Dlaczego Turcja chce pozbyć się Kurdów?

Kurdowie to mniejszość, która od pokoleń jest surowo traktowana w związku z ich niepodległościowymi dążeniami. W latach 30. XX usilnie próbowano pozbawić ich tożsamości etnicznej, zabraniając kultywowania tradycji, zakazując noszenia tradycyjnych strojów, a także używania języka.

Odpowiedź na postawione na wstępie pytanie wydaje się prosta - pretekst ochrony granicy przed odradzającym się kalifatem jest świetną okazją do pozbycia się mniejszości etnicznej. Kurdowie stanowią prawie 20% tureckiego społeczeństwa, dlatego by uniknąć kolejnych zrywów niepodległościowych, tureckie władze postanowiły wykorzystać ich obecne położenie i wymierzyć w nich swoje wojska. 

(źródło)

Czytaj więcej

Dodaj komentarz

5+5 =

Opinie użytkowników

Łukasz 21.10.2019 Przykre. A cały świat się przygląda. W tym Polska, która była kiedyś w podobnej sytuacji. To się nigdy nie zmieni. Przywódcy świata zawsze wyżej będą cenić cyferki niż ludzkie życia i swój honor.
3 21.10.2019 Ormian prawie wybili teraz biora sie za Kurdow a swiat albo milczy albo jest zaniepokojony albo szykuje kredki do malowania chodnikow...