Kiedy feminizm sam stanie się dyskryminacją, przykry los amerykańskich studentów

Ostatnio szeroko komentowanym tematem był znaczny spadek liczby osób zapisujących się na studia w USA. Dziennikarz Forbes'a postanowił zwrócić uwagę na jeden bardzo pomijany w statystykach szczegół. Richard Vedder przywołał liczby świadczące o tym, że amerykańskie szkolnictwo wyższe marginalizuje studentów płci męskiej.

Według badań przeprowadzonych przez National College CLEARINGHOUSE, liczba mężczyzn, którzy ukończyli studia dyplomem, zmniejszyła się dwukrotnie w ciągu ostatnich 5 lat. Kobiety od dziesięcioleci stanowią większość na amerykańskich uniwersytetach, jednak w ostatnich latach statystyki stały się niepokojące.

Richard Vedder stwierdził w swoim artykule, iż mężczyźni coraz mniej chętnie korzystają z dobrodziejstwa edukacji, ponieważ uczelnie po prostu dyskryminują ich ze względu na płeć. Panowie nie lubią być obywatelami drugiej kategorii, dlatego nie czują się dobrze w społeczności akademickiej, co w efekcie skutkuje ich rezygnacją z tej ścieżki rozwoju.

Uczelnie najpierw chcąc zmobilizować kobiety do podejmowania studiów na kierunkach obleganych niegdyś przez mężczyzn, zaczęły wprowadzać specjalne stypendia dla przedstawicielek płci pięknej,  które zdecydują się na doskonalenie się w dyscyplinach typowo męskich.

Równowagi tej jednak nie można było dopatrzeć się na kierunkach studiów obleganych przez kobiety, takich jak np. pielęgniarstwo.

Również zaostrzenie prawa mającego chronić dziewczęta na uniwersytetach, przybrało formę przykrej dla mężczyzn skrajności. W 2011 roku Departament Edukacji USA wprowadził na kampusach nowe wytyczne odnośnie karania molestowania seksualnego. Od tamtej pory uczniowie oskarżani o molestowanie nie mieli prawa do przesłuchania, podczas którego mogliby oczyścić się z zarzutów. Odmawiano im także należnej im pomocy prawnej, a nawet prawa do przedstawienia dowodów dokumentujących ich niewinność. Bardzo często byli oni oceniani przez osoby, które prowadziły postępowania i występowały w nich w roli oskarżyciela.

Coraz więcej Amerykanów decyduje się na walkę sądową z dyskryminującymi ich uniwersytetami i szkołami wyższymi.

A jak sytuacja wygląda w Polsce? Zachęcamy do dzielenia się spostrzeżeniami.

(źródło) 

Czytaj więcej

Dodaj komentarz

6+2 =

Opinie użytkowników

xxx 06.01.2020 Co prawda jestem na studiach zaocznych elektroniki na wydziale elektrycznym politechniki na moim kierunku razem ze mną jest 6 osób i około 20 na elektrotechnice (roku równoległym do mojego) niema w śród nas ani jednej kobiety. Może trochę inaczej wygląda to na studiach dziennych tego nie wiem na zaocznych raczej wszyscy pracujemy w zawodzie a na studia przyszliśmy po papier bo o nauczeniu się czegoś to raczej ciężko mówić, bardzo duża część zajęć to bardziej historia a przedmioty są trzymane aby profesorowie mieli etat taka nasza Polska rzeczywistość
Bron 06.01.2020 Warto jeszcze dodać, że większość miejsc na studiach znajduje się na bezwartościowych kierunkach, które nie dają niczego poza zmarnowanymi latami, frustracją i szansą na karierę w McDonandsie. U nas podobnie, tysiące filologów, socjologów, psychologów i tym podobnych humanistów. Przeważnie kobiet.
No 05.01.2020 I tak więc Herbert miał rację!
Nieee 05.01.2020 Tak samo. Bycie kobietą z 2 daje 3 i pewne zaliczenie. Wiem, bo wszyscy mieli to samo, ale kobieta przecie by nie ściągała ode mnie..