Indie idą w ślady Chin? Chcą zbudować obozy dla milionów muzułmanów, którzy przestali być obywatelami tego kraju

Władze stanu Asam (północno-wschodnie Indie) w sierpniu opublikowały nowy spis ludności. Nie znalazło się w nim miejsca dla 1,9 mln muzułmanów, którzy tym samym dowiedzieli się, że nie są już dłużej obywatelami Indii. 

W Internecie zaroiło się od zrozpaczonych mieszkańców, którzy spędzili znaczną część swojego życia w Asamie i nie rozumieją, dlaczego nagle wykreślono ich z rejestru. Teraz okazało się, że to nie koniec problemów, jakie ich czekają - rząd rozpoczął budowę obozów masowego przetrzymywania. Łącznie ma ich powstać co najmniej 10. Już teraz tysiące wyznawców islamu zostało aresztowanych pod zarzutem bycia obcokrajowcem.

Jednym z takich ośrodków detencyjnych jest obóz w Goalpara, który może pomieścić około 3 tys. osób.

Jak podał "The New York Times", "wszyscy z 33 milionów mieszkańców Assam musieli udowodnić na podstawie dokumentów, że oni lub ich przodkowie byli obywatelami Indii przed początkiem 1971 r.".

Wykluczeni z listy ludności mogą złożyć odwołanie, do którego będą musieli dołączyć odpowiednią dokumentację, zawierajacą np. akt urodzenia sprzed kilkudziesięciu lat. Zadanie to może być bardzo trudne do zrealizowania, gdyż na obszarach wiejskich wciąż nie prowadzi się dokumentacji lub jest ona na niskim poziomie. W niektórych rejonach stanu wskaźnik analfabetyzmu wynosi nawet 50%.

Co ciekawe, rząd próbował przepuścić ustawę, przewidującą zwolnienia dla hinduistów, buddystów czy chrześcijan, jednak z pominięciem muzułmanów.

Stworzenie rejestru jest jednym z działań lokalnych władz, których celem jest wykrycie nielegalnych imigrantów. Zdaniem rządu, do Indii masowo przybywają muzułmanie z pobliskiego Bangladeszu. 

(źródło)

Czytaj więcej

Dodaj komentarz

7×7 =