Syryjski Kurd podpalił się pod urzędem, czy to protest w związku z turecką agresją?

W środowy poranek 30-letni mężczyzna pochodzenia kurdyjskiego podpalił się pod siedzibą urzędu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców w Genewie. Do tak dramatycznego i drastycznego działania popchnęła go sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie.

Ofiarą samopodpalenia był Kurd syryjskiego pochodzenia, który przez ostatnie lata zamieszkiwał w Niemczech. Mężczyzna najpierw podpalił się, a następnie usiłował wejść do budynku UNHCR. Próbę tę udaremniono i ugaszono płomienie trawiące ciało desperata. Do incydentu doszło w środę w godzinach porannych.

„Widziałem płomienie i ochroniarzy wychodzących z budynku, a kilka minut później przyjechała policja i pogotowie” - tak brzmiały zeznał jednego z pracowników UNHCR, który był świadkiem zdarzenia.

Wyglądał jak wielka ludzka pochodnia, nie sądzę, aby to przeżył. Są tu Syryjczycy, ale nie mogę potwierdzić, że (mężczyzna) był mieszkańcem" - dodał jeden z pracowników ośrodka dla uchodźców, który znajduje się niedaleko urzędu.

W związku z obrażeniami oraz poważnym zagrożeniem życia i zdrowia, protestujący został zabrany do szpitala. Helikopterem przetransportowano go na specjalistyczny oddział leczenia oparzeń w szpitalu uniwersyteckim w Lozannie. Lekarze nie podają dokładnych informacji na temat stanu zdrowia pacjenta. W związku z ciężkim stanem personel szpitala przyznaje otwarcie, że nie mogli spytać mężczyzny o dokładne przyczyny, dla których targnął się na swoje życie. Zarówno medycy, jak i śledczy przypuszczają, że wpływ na to miały ostatnie wydarzenia polityczne z Turcją i Syrią w tle, o których pisaliśmy w ubiegłym tygodniu.

Pracownicy urzędu, pod którym doszło do makabrycznego zajścia, wyrazili żal w stosunku do losu, jaki spotkał tego człowieka:

"Jesteśmy zasmuceni i zszokowani incydentem samopodpalenia, który miał miejsce dzisiaj rano przed naszą siedzibą w Genewie. Mamy nadzieję, że dojdzie on do siebie"- stwierdził rzecznik urzędu w Genewie, Andrej Mehecic.

Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, iż mężczyzna chciał w ten sposób zwrócić uwagę na dramatyczny los swoich pobratymców w Syrii. 9 października wojska tureckie wraz z syryjskimi bojownikami rozpoczęli w północno-wschodniej Syrii ofensywę zbrojną. „Źródło pokoju”, bo tak brzmi nazwa tej operacji, ma na celu wyparcie kurdyjskich bojowników walczących w Ludowych Jednostkach Samoobrony z terenów leżących na granicy turecko- syryjskiej, co w praktyce oznacza eksterminacje Kurdów, którzy znacznie przyczynili się do zwycięstwa nad ISIS.

(źródło)

Czytaj więcej

Dodaj komentarz

3+1 =