Tragiczny finał "resocjalizacji" islamistów. Deradykalizacja jest nieskuteczna, podopieczni programu to terroryści

W niektórych państwach, zamiast izolować i zamykać w więzieniach islamistów poddaje się ich tzw. deradykalizacji. Resocjalizowanie ekstremistycznych poglądów to jedna z metod walki z terrorem religijnym, jednak zdecydowanie mniej skuteczna niż kryminalizacja i wyroki sądów.

W deradykalizacji ratunek widział m.in. rząd Filipin, który sponsorował program przywracania islamistów do społeczeństwa. Uczestnikami tego rodzaju terapii byli Rullie Rian Zeke i jego żona Handayani Saleh. Małżeństwo z Indonezji mimo starań organizacji nie porzuciło swoich poglądów i nie przestało wierzyć w idee świętej wojny prowadzonej przez muzułmanów w różnych częściach świata.

Małżeństwo zostało uznane przez filipińskie władze za winnych samobójczego zamachu, który miał miejsce w niedzielę 27 stycznia. Para zdetonowała ładunki wybuchowe na terenie Katedry Matki Bożej Karmel w Jolu (prowincja Suly). Wskutek wybuchu śmierć poniosło 20 osób, a 102 zostały ranne.

Odpowiedzialność za zaplanowanie zamachu i zwerbowanie samobójców wzięło na siebie Państwo Islamskie, szczycąc się mordem.

Dopiero śledztwo filipińskiego wymiaru sprawiedliwości ujawniło szczegóły sprawy. W zeszłym miesiącu aresztowano bowiem islamskiego bojownika Easta Kalimantana, który w trakcie przesłuchań wyjawił, iż wie o tym, że małżeństwo zostało zwerbowane w szeregi fanatycznej organizacji przez jednego z ich bojowników o enigmatycznym pseudonimie Joga.
Małżeństwo, które dokonało styczniowego zamachu, należało do Jemaah Anshorut Daulah, czyli filipińskiego odłamu ISIS. Wiadomo, iż przeszli oni szkolenia w obozach w Syrii, a gdy wrócili do kraju, zostali aresztowani i poddani przymusowemu programowi deradykalizacji, który w ich przypadku okazał się mało skuteczny. 

Czytaj więcej

Dodaj komentarz

5×1 =